No i znowu dal o sobie znać typowy, jesienny, depresyjny letarg. O ile możne to powiedzieć istota od tysiącleci uśpiona i martwa. W stagnacji spowodowanej podwodna depresją, ominąłem w ostatnim wpisie, najgłośniejszy chyba ostatnio, film inspirowany twórczością mistrza.
Mowa tu oczywiście o „At the mountains of madness” czyli ekranizacje jednego z najsławniejszych dzieł Lovecrafta, „W górach szaleństwa”. Za kamerą stanął Guillermo del Toro, twórca takich hitów jak „Hellboy” czy „Labirynt fauna” więc po filmie możemy spodziewać się wiele. Del Toro jest, jak wiadomo wielkim miłośnikiem fantastyki i horroru a także wizjonerem, zdolnym wycisnąć z oklepanych tematów całe hektolitry nowatorskich soków.
Niestety, ostatnie wieści donoszą, iż film może w ogóle nie powstać a zwiastun jest tylko reżyserskim pomysłem na film. Ponadto wszędzie jako data premiery widnieje dopiero rok 2013 (sic!). Ja tam czas mam, poczekam sobie ale po takim zwiastunie nie wiem, czy wy tyle wytrzymacie, bo obraz prezentuje się całkiem nieźle….
Może zainteresują Cię również:





