„Leksykon filmowego horroru”- miażdży i zmienia światopogląd

by maynard on 17 lipca 2011 · 2 comments

Post image for „Leksykon filmowego horroru”- miażdży i zmienia światopogląd

Czy kiedykolwiek sięgnęliście po leksykon, encyklopedię lub inne zestawienie by przeczytać ową pozycję od deski do deski? Czy podczas lektury leksykon bądź encyklopedia wywoływały u was emocje? Czy powyższe typy lektur kiedykolwiek was wciągnęły i wprowadziły w stan skrajnego zaczytania?

Założę się, że na powyższe pytania odpowiedzieliście przecząco. Ja, jeszcze kilka dni temu, również bym zaprzeczył. Co więcej, wyśmiałbym pytającego i popukał się pazurem w moje jajowate, obłe czoło. Mój światopogląd względem alfabetycznych, chronologicznych i tematycznych zestawień, zwanych potocznie leksykonami, zmienił się diametralnie pod wpływem jednej, niepozornej lektury. Jej tytuł to „Leksykon filmowego horroru”.

Autorem tej miażdżącej pozycji literackiej jest Bartłomiej Paszylk, publicysta i recenzent piszący do kilku znanych periodyków a sam leksykon ukazał się nakładem Instytutu Wydawniczego „Latarnik”.

Filmowych horrorów krąży po świecie więcej niż zarazków w rzece Ganges, więc autor miał nie lada orzech do zgryzienia. We wstępie do leksykonu, Paszylk usprawiedliwia się przed subiektywną selekcją filmów do leksykonu oraz piszę, iż stawiał raczej na artyzm, tematykę oraz popularność danego filmu niż na ilość brutalnych i przerażających scen jakimi raczy widza dany reżyser. Tak więc, w swojej horrorowej antologii, autor zrezygnował z opisu filmów gore, ekstremalnego horroru oraz snuff-movies. I dobrze.

Leksykon jest chronologiczny, więc siłą rzeczy na pierwszy ogień poszły horrory archaiczne czyli, innymi słowy, kamienie milowe gatunku. Wśród nich znajdziecie recenzje takich perełek jak „Gabinet doktora Caligari”, „Narzeczona Frankensteina” czy „Nosferatu”. Im dalej, tym straszniej i bardziej nowatorsko. Spośród filmów grozy z lat pięćdziesiątych, autor wybiera m.in „Dom na nawiedzonym wzgórzu” i ” Inwazję porywaczy ciał”. Lata sześćdziesiąte to czas takich rarytasów jak „Ptaki”, „Dziecko Rosemary” czy „Noc żywych trupów”. Różowe lata siedemdziesiąte wcale nie były takie wesołe i pastelowe, bo według Paszlyka powstało wtedy najwięcej sławnych horrorów, w stylu „Szczęk”, „Omenu” i „Halloween”. Lata osiemdziesiąte, charakteryzowały się, natomiast, pierwszymi kultowymi slasherami („Koszmar z ulicy wiązów”, „Piątek 13-go”) a filmy z końca XX wieku i  początku nowego millenium, wieloma remake-ami („Drakula”, „Ziemia żywych trupów”) i amerykańskimi wersjami japońskich hitów („Krąg”, „Klątwa”).

Co ciekawe, autor starał się recenzować filmy z całego świata a nie sztywno trzymać ramy Fabryki Snów. Był to wybór słuszny i mądry. Dzięki leksykonowi, fan amerykańskich produkcji zapozna się z opisami takich europejskich twórców jak Dario Argento, Roger Vadim czy Robert Wiene. W leksykonie znajdziemy też recenzję filmów japońskich, meksykańskich czy brytyjskich a nawet… „Medium”, polską produkcję  z 1985 roku. Swoje recenzje, Paszylk uzupełnia o najważniejsze dane dotyczące filmu (nazwiska reżysera, aktorów oraz rok produkcji) oraz, podsumowujące dany film, kilku-zdaniowe porady kto powinien film obejrzeć a kto powinien go sobie darować.

Leksykon czyta się doskonale nie tylko ze względu na udana selekcję, ale, przede wszystkim, na doskonały styl i język recenzji autora. Pan Bartłomiej pisze z werwą i zacięciem prawdziwego konesera gatunku. Zawsze pisze zarówno o pozytywnych jak i negatywnych aspektach danego filmu. Często, również, przybliża czytelnikowi sylwetkę reżysera, ciekawostki z planu, reakcję widzów na dany film czy powody dla których stał się od „kultowy”. Dla autora nie ważne są, często, fabuła czy rodzaj danego horroru ale liczne szczegóły w stylu scenografii, oświetlenia lub muzyki dla których samych warto zobaczyć dany film.

Do książki dołączony jest prezent, płyta DVD z horrorem „Hellraiser” („Powrót z piekieł”) a jedynym minusem leksykonu: brak fotosów, plakatów lub okładek  z opisywanych filmów.  Niedobór ten autor uzupełnił, niestety, dopiero w swojej kolejnej książce, „Książki zakazane”.

Reasumując (I). „Leksykon filmowego horroru” to obowiązkowa pozycja na półce każdego miłośnika dobrego filmu a w szczególności filmu grozy. Dzięki recenzjom Paszylka z pewnością skłonni będziecie obejrzeć kilka filmów, które do tej pory wydawały się wam głupie lub trącające myszką. „Leksykon…” jest również książką do której się wraca i po którą sięgać można za każdym razem, gdy chcielibyście obejrzeć coś strasznego podczas gdy w TV leci, po raz kolejny, odgrzewany serial lub odmóżdżający reality show.

Reasumując (II). Idąc w ślady autora leksykonu napiszę:

Kto powinien przeczytać?

- Miłośnicy filmowego horroru

- Ci, którzy do tej pory stronili od leksykonów

Kto nie powinien czytać?

- Miłośnicy prozy

- Ci, którzy wolą oglądać romanse lub brazylijskie seriale

Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop
  • Twitter

Może zainteresują Cię również:

  1. „Wielka księga horroru” (tom pierwszy) czyli Polska górą!
  2. „The last Lovecraft: Relic of Cthulhu” – groza na wesoło
  3. „Dagon” – naiwne arcydzieło klasy B
  4. „Lovecraft: Fear of the Unknown” – cały film za darmo w sieci!
  5. „Edgar Allan Poe’s:Darknes” – niskobudżetowe dzieło na youtube

{ 2 comments… read them below or add one }

Molioo Lipiec 18, 2011 o 11:10

Mam tą książkę na półce i zastanawiałem się czy przeczytać, teraz wiem, że przeczytam.
Pozdrawiam

Odpowiedz

maynard Lipiec 28, 2011 o 12:13

Miło. Naprawdę warto po nią sięgnąć, gwarantuje to znakiem jakości „C” (jak „cyklopowy”)

Odpowiedz

Leave a Comment

Previous post:

Next post: